Ponad Krainą Cieni

Czy jest jeszcze szansa dla Thorgala na odzyskanie zmysłów? Po stracie Aaricii nic nie mogło być takie samo, jednak jest droga do ozdrowienia… przez poświęcenie.

Thorgal nie jest sobą, stracił wolę życia, nie reaguje na poniżenia i kopniaki. Towarzyszy mu Shaniah, która nadal go kocha. Książę Galathorn chce od Thorgala, by pomógł mu odbić Brek Zarith, któlestwo którym żądzi Shardar Mocny, który to z kolei ukradł mu je, gdy był jeszcze dzieckiem. W tym celu mówi Thorgalowi, że Aaricia żyje, znajduje się w twierdzy Shardara. Thorgal odzyskuje zmysły – i udaje się w jedną z najniebezpieczniejszych podróży swego życia – do siedziby samej śmierci.

Shaniah podąża za nim. Jednak nie wszyscy wyjdą z tej wyprawy cało. Ktoś, kto musi spłacić swe winy, odda swe życie za życie Aaricii…

To jest piękny zeszyt. Piękny i smutny, ale właśnie rzeczy smutne potrafią być najpiękniejsze. Gdy czytałam go po raz pierwszy, złamał mi serce. I ten nastrój… cudo!

Trochę cytatów

Wargan: Posłuchaj, mała…

Shaniah: Zamilcz! Zamilcz i odejdźcie! Zostawcie nas w spokoju z naszą tragedią. Dotyczy ona już tylko nas…

Shaniah: Gdzie jesteśmy?

Strażniczka kluczy: W ogrodzie D’asgarda, pięknotko, tam gdzie rosną owoce wieczności.

Śmierć: Przeznaczenie! Cha! Cha! Tak jakby śmiertelni mogli mieć jakieś przeznaczenie!!! Cha! Cha! To największe oszustwo we wszechświecie!…